poniedziałek, 20 kwietnia 2026

Masyw Ślęży ...


 Fot. własne 

Zamek Topacz - Muzeum Motoryzacji...


 Fot. własne


Zamek Topacz...

Fot.własne 

Zamek Topacz w Slęzie k/Wrocławia. Bogata historia dworu sięga czasów Henryka Brodatego. Od 1359 do 1383 roku właścicielami majątku w Ślęzy byli Wierzynkowie /ród krakowskich mieszczan/, którzy to przyczynili się do jego rozkwitu. W kolejnych stuleciach Zamek był wielokrotnie przebudowywany. Dziś Zamek Topacz to połączenie historycznych obiektów z nowoczesnym luksusem... 

Sulistrowiczki ...


 Fot. własne

Sulistrowiczki to malownicza wieś u podnóża Ślęży. Jedną z tutejszych atrakcji są pozostałości po pięknym kiedyś a dziś mocno zaniedbanym Parku "Wenecja". Utworzono go w 1914 r. Ze względu na zastosowanie licznych budowli wodnych – stawów i kaskad tak nazwano ten romantyczny park. Dziś to już raczej zapomniana "Wenecja"... 

Pałac Krobielowice ...


 Fot. własne

Pałac Krobielowice  na terenie Parku Krajobrazowego Doliny Bystrzycy. Obecnie znajduje się tu hotel i restauracja, a na przyległych terenach jest pole golfowe...

Pałac Grodziec...


 Fot.własne 

Pałac Grodziec... to jeden z najpiękniejszych barokowych pałaców na Śląsku. Niestety  ukryty w zarośniętym parku, mijany obojętnie przez turystów pozostaje w cieniu Zamku Grodziec.  Ta ogromna rezydencja / 3600m2 / ma niestety równie ogromnego pecha... przez 70 lat nie znalazł się tu choćby  jeden porządny gospodarz 

Zamek Grodziec...

 Zamek Grodziec /pow. złotoryjski/ to średniowieczna warownia położona na wygasłym wulkanie, co zapewnia niesamowite widoki. Tu kręcono m.in. sceny do "Wiedźmina".


Fot. własne

W górach jeszcze śnieg ...


 Fot. własne 

Piękny widok... Szczyty Karkonoszy ciągle w śniegu a dookoła wszystko się zieleni i kwitnie ... po prostu wiosna . 

Jawor ...

 


Fot. własne 

Jawor to miasto w województwie dolnośląskim z bogatą historią sięgającą XI wieku, położone nad Nysą Szaloną... 

Zamek w Roztoce...

Fot własne 

Zamek w Roztoce /wieś w gm Dobromierz/. Zabytkowy zespół składa się z okazałych budowli rezydencjonalnych położonych w otoczeniu parku krajobrazowego i ogrodu w stylu francuskim. Miejsce to jest połączeniem fascynującej historii, pięknej architektury i urokliwej przyrody. Wpadnijcie tu przy okazji ...

Pałac Morawa...


 Fot. własne

Neoklasycystyczny pałac we wsi Morawa /pow. świdnicki/ wybudowany w 1873 roku ...wart zobaczenia ...

Po ostatnich ciężkich wpisach nieco oddechu ... wybrałam się w teren by przewietrzyć głowę i zachłysnąć się wiosną.

piątek, 17 kwietnia 2026

Tak sobie myślę, że...


  Człowiek jest istotą zdolną do największego zła jeśli tylko ubierze je w "dostatecznie błyszczący kostium", jest zdolny do potwornych czynów, jeśli tylko potrafi je przed samym sobą i innymi uzasadnić – krótko mówiąc "ubrać w kostium" wyższych celów, takich jak "postęp", "nauka", "dobro wyższe" czy "misja".  A wtedy niemoralne czyny są racjonalizowane i ukrywane pod maską szczytnych haseł, tradycji lub tzw. "wyższego dobra", "konieczności dziejowej", "sprawiedliwości", "bezpieczeństwa" itp. Zło rzadko występuje w czystej postaci lepiej się "sprzedaje w ładnym opakowaniu" dlatego... zazwyczaj potrzebuje "kostiumu" czyli " fajnego przebrania" – ideologii, propagandy, czy usprawiedliwienia / np." to dla dobra ogółu"/, aby człowiek mógł czynione zło zaakceptować i dalej realizować. Ubiera więc najbardziej potworne czyny w szaty konieczności, obowiązku czy wręcz cnoty a własna pycha i hipokryzja pozwalają mu zamaskować nawet największe zło, czyniąc je "wystarczająco błyszczącym", by stało się też akceptowalne społecznie. Te "fajnie błyszczące" narracje usprawiedliwiające zło często przybierają formę atrakcyjnych, spójnych opowieści, które nadają krzywdzie pozory wyższego celu, konieczności dziejowej, bezpieczeństwa lub wyższej sprawiedliwości. Celowo dehumanizują ofiary, sprawiając, że krzywda staje się dla sprawców i ich popleczników mało widoczna lub moralnie akceptowalna a oni sami wierzą, że czynią dobro, że realizują szczytne cele uważają się za dobrych i co za tym nie czują odpowiedzialności... za swoje czyny. 


wtorek, 14 kwietnia 2026

Rzeczywistość bywa bolesna...

 

Zacznę od bajeczki A.S.Przepieździeckiego: Daleko, daleko za siedmioma górami za siedmioma rzekami i za siedmioma morzami mieszkała piękna jak róża i niewinna jak lilija królewna która często mówiła: O kurwa mać jakżesz ode mnie jest wszędzie daleko. Królewna tak była przygnębiona tymi odległościami, że nie chodziła ani do fryzjera ani do kosmetyczki ani nawet, co zakrawa na zupełną niemożliwość, nie chodziła do krawcowej. Ta nieszczęśliwa królewna pewnego razu spacerując po pałacowych ogrodach spotkała siedzącego pod drzewem starego, ubogiego mędrca, który jak to w bajkach i tylko w bajkach bywa, był niezwykle szczęśliwy i ciągle się uśmiechał. — Z czego tak się cieszysz stary wyleniały koźle? — zapytała nieszczęśliwa królewna.

- Jestem bardzo szczęśliwy, ponieważ mieszkam tak daleko od swoich bliźnich, że nie mogą oni mnie ani po cichutku okradać, ani oszukiwać ani, za pomocą aparatu państwowego, nie mogą mnie rabować w sposób jawny a bezczelny. Nie mogą mi także do znudzenia ględzić, że jestem dzięki nim szczęśliwy pozostawiając sprawę mego szczęścia wyłącznie mnie. — Wielce szanowny staruszku — przemówiła zawstydzona królewna — bardzo cię przepraszam. Co prawda wyglądasz rzeczywiście na starego capa, ale mądrości w tobie jest tyle ile urody we mnie. Ponieważ dobrze by było żebym oprócz urody miała trochę rozumu w głowie, więc powiedz mi jak to jest, że to co jest dla mnie przyczyną udręki, stanowi dla ciebie powód do zadowolenia.

— Po prostu powinnaś obiektywnie patrzeć na rzeczywistość. Na pewno jest niewygodnie daleko jeździć do fryzjera i kosmetyczki, ale dzięki temu, że mieszkasz tak daleko od centrów cywilizacji możesz zbudować społeczeństwo w którym nie będzie tego wszystkiego co zatruwa ludziom życie w tamtym dalekim społeczeństwie.

Koniec bajki — morał oczywisty: w bajkach można zbudować ludziom szczęście.

Rzeczywistość niestety jest inna. Zarówno dawno, dawno temu jak i dzisiaj jesteśmy skazani na życie w społeczeństwie. Dodatkowo ludzie tacy jak my są zdani na życie w konkretnym tzn. w polskim społeczeństwie, gdzie nie trzeba być wcale wysokiej klasy cwaniakiem, żeby żyć kosztem szerokich rzesz frajerów, których los podobnie jak los frajerów na całym świecie jest jednaki... sprowadza się do utrzymywania własnym kosztem prosperity tychże cwaniaków. Cwaniaków, którzy tak umiejętnie, z ogromnym wyczuciem klimatu społecznej głupoty, budują własną świetlaną przyszłość i swoich potomków, kosztem szerokich rzesz społeczeństwa... w myśl zasady "po nas choćby potop".  Cwaniacy z wielką determinacją prą do przodu i idą po swoje a reszta, czyli my ... rzesze frajerów co najwyżej czujemy złość. Ta złość tak naprawdę wynika z poczucia bezradności, bezsilności i braku umiejętności skutecznego działania. Na bramie do piekła A. Dantego widniał napis: "Porzućcie wszelką nadzieję". Naprawdę ??? Czy nasza obecna bezsilność musi być taka zupełnie beznadziejna?


poniedziałek, 13 kwietnia 2026

Zbędny altruizm...


 Moje życiowe doświadczenia nauczyły mnie, że dawanie szans innym, najczęściej postrzegane jako akt empatii i wysokiego poziomu rozwoju, w rzeczywistości może być bronią obosieczną. To znaczy sytuacją, w której dobre intencje przynoszą korzyści, ale równie dobrze mogą też obrócić się przeciwko mnie.  Jeden raz mogę pozwolić drugiej osobie na naprawienie błędów. W końcu nikt z nas nie jest nieomylny. Wszyscy w tym i ja, popełniamy błędy. Jednak, jeśli ktoś tej szansy ponownie nie wykorzysta, to nie będzie już kolejnych. Bo każda następna to przejaw naiwności.  To jakbym dawała temu komuś broń z kolejnym nabojem i niejako sama prosiła... spróbuj raz jeszcze bo za pierwszym razem nie udało ci się mnie zabić. Dawanie kolejnych szans jest najczęściej pozwoleniem na to, żeby ktoś skrzywdził ponownie...

piątek, 10 kwietnia 2026

Narcyz złośliwy ...


                                                           Fot. z Pinterest

                          Niektórzy psychologowie obserwujący scenę polityczną w USA, tacy jak  Dr Gartner z  Johns  Hopkins  University czy Vince Greenwood, dostrzegają objawy narcyzmu złośliwego u Donalda Trumpa


Jeśli ufać psychologii narcyz złośliwy to skrajna, niebezpieczna forma zaburzenia osobowości łącząca klasyczny narcyzm z sadyzmem, antyspołecznością, paranoją i silną mściwością. To "emocjonalny truciciel", który czerpie przyjemność z poniżania innych i dąży do ich zniszczenia psychicznego i nie tylko. Dla tej patologicznej jednostki inni ludzie nie przedstawiają wartości... on traktuje ich i postrzega jako narzędzia do osiągania własnych celów. W przeciwieństwie do zwykłego narcyza, złośliwy narcyz aktywnie krzywdzi z satysfakcją...towarzyszy mu poczucie dumy z własnej nikczemności i przebiegłości.  "Zwykły" narcyz, potrzebuje podziwu, zaś narcyz złośliwy skupia się na destrukcji i dominacji. Zatem narcyzm złośliwy to miks klasycznego narcyzmu z psychopatią  i zaburzeniami borderline. To skrajna, najbardziej destrukcyjna forma zaburzenia osobowości, łącząca cechy narcystyczne z antyspołecznymi, paranoicznymi i sadystycznymi. Osobnik taki aktywnie dąży do krzywdzenia innych, manipuluje, kłamie i odczuwa satysfakcję z władzy oraz poniżania, nie wykazując przy tym wyrzutów sumienia.  Cechuje go wręcz nieposkromiona żądza posiadania władzy i kontroli, a przy tym towarzyszy mu absolutne przeświadczenie o własnej wielkości i wyjątkowości, sadyzm i okrucieństwo, brak empatii i sumienia, paranoja i agresja, przesadne samouwielbienie połączone z potrzebą ciągłego podziwu. Taki osobnik mając wdrukowany obraz siebie jako kogoś absolutnie doskonałego, potężnego i wyjątkowego. Widzi siebie jako wybrańca, który góruje nad wszystkimi innymi i któremu wolno wszystko a przynajmniej znacznie więcej niż innym. Dodać należy, że na nasze nieszczęście ci ludzie potrafią też być charyzmatyczni i uwodzić innych swoistym magnetyzmem.  Dlatego mimo wszystkich swoich wad, narcyzi złośliwi potrafią przyciągać do siebie innych i łatwo osiągają szczyty hierarchii społecznej. Ich ogromna pewność siebie granicząca z bezczelnością  zjednuje im sympatię i przychylność tłumów. Dlaczego tak się dzieje?  Bo tłum szuka lidera, który "wie, co robi", nawet jeśli ta pewność jest fasadowa. A taki jeden z drugim narcyz złośliwy szukający poparcia zna potrzeby tłumu i daje proste rozwiązania skomplikowanych problemów, przez co staje się jeszcze bardziej atrakcyjny dla wyborców zmęczonych zawiłościami polityki. Cóż, ludzie mają skłonność do podążania za jednostkami, które im imponują. A imponują im ponieważ emanują siłą charakteru, której im samym brakuje. I to tłumaczy, dlaczego cechy narcyzów złośliwych możemy tak często  obserwować u ludzi na szczytach władzy...

Masyw Ślęży ...

  Fot. własne