Sznurówka
„Każdy widzi świat inaczej”.
wtorek, 17 lutego 2026
Paradoks dobrego serca...
poniedziałek, 16 lutego 2026
A co jeśli ...
AI Surreal Flying Machines-I'm Floating High
środa, 11 lutego 2026
Gdy język pracuje szybciej niż mózg...
Gniew jest naturalną, zdrową emocją, o ile jest traktowany jako sygnał ostrzegawczy, a nie ślepa siła niszcząca. Zacznę od tego, że gniew nie pojawia się znikąd. Jest sygnałem, emocją wtórną, która zazwyczaj przykrywa inne, głębiej skrywane uczucia lub niezaspokojone potrzeby...można więc rzec, że to taki czubek "góry lodowej". Wyzwolony i pozbawiony naszej kontroli gniew jest jak iskra, która niekontrolowana może zmienić się w szalejący pożar /jeśli nie zostanie na czas opanowana/. Za każdym razem gdy gniew zawładnie nami oddajemy kontrolę czemuś zewnętrznemu i zwykle nie przynosi to nam nic dobrego. Pogorzelisko po wybuchu gniewu jest sygnałem, że dotychczasowe mechanizmy radzenia sobie z emocjami nas zawiodły i konieczna jest zmiana. Większość ludzi reaguje bez zastanowienia pozwalając emocjom przejąć nad sobą kontrolę. Prawdziwą miarą człowieka jest jednak to jak reaguje gdy jest prowokowany. Jeśli nie kontroluje gniewu ... to gniew będzie go kontrolował. Nie chodzi tu o unikanie emocji, ale o opanowanie jej zanim ona opanuje nas. Gniew to tylko emocja, a jak wszystkie emocje jest pod naszą kontrolą. Tej umiejętności trzeba się nauczyć. Kluczem jest pamiętanie, że prawdziwa moc tkwi w tym jak wybieramy reagować a nie w samej emocji, którą czujemy. Gniew nie pojawia się znikąd. On prawie zawsze kiełkuje z innych, bardziej wrażliwych emocji, które są trudniejsze do pokazania światu, a czasem nawet sobie. W tym przypadku samopoznanie wydaje się więc koniecznością. Najczęściej gniew wyrasta z lęku przed odrzuceniem, stratą czy brakiem kontroli. Z bezsilności, kiedy nie mamy wpływu, a bardzo byśmy chcieli mieć. Rodzi się on również z poczucia krzywdy, bo nasze granice zostały naruszone. Ze wstydu, że coś jest z nami nie tak. Ale też ze smutku i żalu po stracie, rozczarowaniu i niespełnieniu. Nieprzepracowane emocje z przeszłości to też jeden z głównych powodów przewlekłego lub nagłego gniewu w dorosłym życiu. Bo gniew to często emocja ochronna. Zakłada zbroję tam, gdzie wcześniej było zranienie. Gniew rzadko jest pierwszą emocją. Najczęściej jest reakcją obronną, głośną i silną, czasem niewygodną, która chroni coś delikatniejszego pod spodem. Dobrze jest sprawdzać od czego kiełkuje. Jaka była nasza pierwsza emocja zanim pojawił się gniew? Zamiast skupiać się na samym wybuchu, może lepiej zapytać wreszcie siebie: Co czuję naprawdę?
wtorek, 10 lutego 2026
"Robić z igły widły" czyli o postrzeganiu problemów ...
Nie wiem to wyzwanie do nauki ...
Pisząc historię swojego życia własnym piórem daję sobie też prawo do tego, że czasem mogę ...
Często nie jesteśmy tacy skorzy do łaskawego akceptowania i doceniania własnej niewiedzy, do konfrontacji z faktem, że o czymś nie mamy pojęcia... A przecież najmądrzejszy jest ten, który wie, czego nie wie... Nie wiem, ale się dowiem taką postawę prezentują tylko osoby przejawiające wysoką samoświadomość, odwagę, nastawienie na rozwój...
niedziela, 8 lutego 2026
"Twoje życie twoje dzieło, bądź artystą"...
Nie możemy kontrolować działań i opinii innych ludzi, pogody i wydarzeń losowych, przeszłości, czy wyników naszych działań /możemy starać się ze wszystkich sił, ale wynik ostateczny i tak nie zawsze zależy tylko od nas/ . Krótko mówiąc, skoro nie da się mieć tego pod kontrolą, to trzeba dla własnego dobra w porę odpuścić, gdyż uporczywie skupiając się na próbach kontrolowania tych obszarów fundujemy sobie tylko dodatkowy stres, lęk, wypalenie i poczucie bezsilności. Kontrolowanie niekontrolowalnego wcale nam nie służy, mało tego ...niczego nie rozwiązuje. Prawdą jest, że nie możemy kontrolować wszystkiego, ale możemy kontrolować sposób w jaki stawiamy czoła trudnościom. Stawiąjąc czoła trudnościom przestajemy być ich ofiarą a to pomaga nam zbudować naszą odporność i siłę psychiczną. Na co więc mamy wpływ? Z całą pewnością na nasze reakcje na zaistniałą sytuację, na własny sposób myślenia /interpretację zdarzeń/, na nasze decyzje i wysiłek, na wartości i zasady, jakimi się kierujemy itd. Skupiając się więc na tych elementach poszerzamy samoświadomość, z którą możemy budować naszą pewność siebie, spokój i odporność psychiczną. Owszem, nie mamy wpływu na karty, które rozdaje nam życie, ale mamy pełną kontrolę nad tym, jak rozegramy swoją partię. Bo problemem nie jest to co się nam przydarza ale to co wybieramy z tym zrobić, to jak interpretujemy zdarzenia, jak radzimy sobie z emocjami czy to my je kontrolujemy czy one nas, czy i jakie podejmujemy decyzje, jakimi wartościami się kierujemy itp. Bardzo często najłatwiej jest szukać wymówek i winnych...tymczasem życie nie jest nam nic winne, jest takie jakie jest ...my jesteśmy odpowiedzialni za to jak się przez nie poruszamy.
wtorek, 3 lutego 2026
Istnieć znaczy zmieniać się, zmieniać się to dojrzewać...
Zdarzają się takie chwile kiedy wycofujemy się z działania bo potrzebujemy tymczasowego odizolowania się, przetrawienia czegoś, by np. poradzić sobie z trudnościami albo dojść do ładu z samym sobą. Świat zewnętrzny przygasa, mniej nas zajmuje. Potrzebujemy spędzać więcej czasu w samotności, życiowe tempo zwalnia na jakiś czas. Niby nic się nie zmienia a jednak, w środku nas tyle się dzieje. Niczym gąsienica w stadium kokonu chowamy się i przykrywamy warstwą ochronną po to, aby móc wewnątrz siebie przejść jakąś ważną dla nas, niekoniecznie zawsze spektakularną, ale jednak ważną, transformację. Nie ma w tym nic złego, to naturalny proces poznawczy nim przejdziemy do działania, najpierw potrzebujemy etapu kontemplacji. Oczywistym jest, że każdy pokonuje ten etap w indywidualnym tempie. Dobra wiadomość jest taka, że w kokonie nie da się być wiecznie – z czasem następuje powrót do życia w formie mniej lub bardziej dojrzałego motyla ... 😊
Zimowanie - dobry czas na rozwój osobisty i regenerację
Czas hibernacji
półmartwe zimowanie
piątek, 30 stycznia 2026
Być dobrym ale bez przesady ...
piątek, 23 stycznia 2026
Bycia babcią też trzeba się nauczyć...
Często słyszę, że wnuki kocha się bardziej niż własne dzieci. W takim razie ja jestem inna i tego nie zmienię. Szczerze ? Zastanawiam się jak w ogóle można tak powiedzieć? A może to efekt nieprzepracowanych relacji z własnymi dziećmi u osób, które tak twierdzą? Moje dzieci były i są moim największym skarbem. Wnuki są przede wszystkim skarbem moich dzieci. A to znaczy, że nie próbuję zagrabić sobie ich skarbu. Kochając i szanując swoje dzieci w naturalnej konsekwencji kocham też ich dzieci a moje wnuki ale to nie oznacza żadnego "bardziej". Będąc babcią, dodajmy do tego nie jedyną w rodzinie a i wśród znajomych także...siłą rzeczy mam dość szerokie pole obserwacyjne. I zauważam w zachowaniu tychże babć dziwny trend do rywalizacji. Rywalizują o sympatię wnuków, rywalizują między sobą o miano tej "lepszej", często rywalizują też i z rodzicami dzieci. Nie wiem czy te babcie nie zrealizowały się w swoim czasie macierzyńsko? Czy może wynika to z jakiegoś problemu natury psychologicznej, który należało by przerobić na kozetce u psychoterapeuty? A może ta rywalizacja wynika z chęci dominacji, z zazdrości o relacje z wnukami, z poczucia bycia "tą lepszą" a może z kompleksów, z lęku przed odrzuceniem, z chęci bycia potrzebną? Nie wiem... pewnie każdy taki przypadek należy traktować indywidualnie. Wiem jedno, takie zaślepione babcie przepełnione tzw. "małpią miłością" są jak "odbezpieczony granat". Mniej lub bardziej świadomie wyrządzają i wnukom i ich rodzicom ogromną krzywdę. Ich działalność w rodzinie prowadzi do kłótni, napięć, wybuchów złości i poczucia bezradności u rodziców. One potrafią zepsuć relacje w całej rodzinie. Kluczem wydaje się być wyznaczenie im jasnych granic...
wtorek, 20 stycznia 2026
Stawanie się jest lepsze niż bycie - Carol Dweck...
Paradoks dobrego serca...
Dlaczego to właśnie osoby dobre przyciągają złych/ toksycznych/ ludzi i najczęściej doświadczają cierpienia w relacjach? Paradoks Dobrego S...











