Fot. z Pinterest
Sznurówka
„Każdy widzi świat inaczej”.
piątek, 10 kwietnia 2026
Narcyz złośliwy ...
Fot. z Pinterest
wtorek, 7 kwietnia 2026
Wiosna w rozkwicie ...
Fot. własne
Wiosna w rozkwicie ... tylko ciepełka brakuje ale już nie długo mam nadzieję, że będzie .
wtorek, 31 marca 2026
Święta to nie obowiązek..
sobota, 28 marca 2026
Sztuka sklejania... życia
czwartek, 26 marca 2026
Prawdziwa samotność...
Można czuć się samotnym, będąc w związku, wśród przyjaciół, znajomych czy rodziny, jeśli w tych relacjach brakuje głębokiej więzi, zrozumienia i możliwości bycia sobą. Prawdziwa samotność to nie brak ludzi ...to brak tych, którzy nas rozumieją. To stan, w którym mimo obecności innych, czujesz się "niewidziany", nierozumiany. Masz poczucie, że nikogo nie obchodzi to, co czujesz, co naprawdę myślisz, co skrywasz w głębi swojej duszy, kim naprawdę jesteś. Czujesz, że ludzie wokół ciebie nic o tobie nie wiedzą i co gorsze wcale nie są ciebie ciekawi. Prawdziwa samotność wynika z niemożności przekazania innym tego, co jest dla ciebie ważne. Samotność może też wynikać z posiadania nieco odmiennych od otoczenia poglądów czy przekonań. Okazuje się, że głębsza wiedza, pogłębiona świadomość czy odmienne spojrzenie na świat tworzą barierę komunikacyjną, barierę emocjonalną. W konsekwencji, taka bariera uniemożliwia autentyczne dzielenie się z innymi własnymi przemyśleniami. W takich razach człowiek czuje się niezrozumiany, bo inni nie podzielają jego perspektywy lub po prostu brak im wiedzy, by podjąć dialog. Innymi słowy poczucie alienacji wynika tu z braku wspólnej płaszczyzny porozumienia, a nie z fizycznej izolacji. W takich razach stajesz się jeszcze bardziej samotny a dla otoczenia "obcy" lub niezrozumiały... i to jest cena jaką się płaci za indywidualność i niezależność od opinii innych... Pewnie dlatego wielu by uniknąć konfliktów lub wykluczenia wybiera postawę zgodną z przysłowiem "kiedy wejdziesz między wrony, musisz krakać jak i one" nawet gdy jest to sprzeczne z twoimi osobistymi przekonaniami. Cóż, jak widać wierność sobie też ma swoją cenę ...
wtorek, 24 marca 2026
Na poprawę humoru...
Fot. własne
Tupie w trawie jakiś zwierz, Toż to drepcze mały jeż...
Trzeba przyznać, że jeże to urocze i pożyteczne stworzenia. Potrafią poprawić człowiekowi humor samym swoim widokiem drepcząc po ogrodzie lub po parku.
niedziela, 22 marca 2026
Ja taka nie jestem, to ty jesteś zła!
środa, 18 marca 2026
Trzymaj sztamę ze sobą...
wtorek, 17 marca 2026
Ze skrajności w skrajność...
piątek, 13 marca 2026
Idąc do teatru trzeba uważać by nie wyjść na głupca...
Dawno nie byłam w teatrze więc gdy zostałam zaproszona przez znajomych na komedię "Kolacja dla głupca" i to z taką obsadą liczyłam na wspaniały wieczór. Tymczasem zacny aktor i reżyser w jednej osobie odpuścił sobie występ akurat w tym przedstawieniu, które przyszło mi oglądać. To był pierwszy zawód. A drugi to już po fakcie . Obejrzawszy całość... z przykrością stwierdziłam, że tę "kolację" zdecydowanie należało sobie odpuścić...
Obniżający się poziom sztuk teatralnych to m.in efekt stawiania na tanią rozrywkę ponad sztukę wysoką. Rozumiem, że aktor też człowiek musi z czegoś żyć... nie ma nic złego w tym, że chałturzy by dorobić. Jednak schodzenie poniżej poziomu, proponowanie innym czegoś, czego sam najpewniej nie uznałby za godne polecenia budzi mój sprzeciw. To nieuczciwe nabijanie widza w butelkę. Niestety chałturzenie w aktorstwie wiąże się najczęściej z występami poniżej poziomu artystycznego, w słabej jakości sztukach. Motywem przewodnim tych chałtur są pieniądze a nie żadna aktorska misja. Aktorstwo w/g starej szkoły to połączenie rzemiosła z artystyczną misją opowiadania o ludzkiej kondycji. Tymczasem coś jest nie tak z kondycją samych aktorów, którzy biorą udział i firmują swoją twarzą przedsięwzięcia, w których chodzi tylko o to by przy jak najmniejszych nakładach sił i środków zarobić ile się da.
Sezon turystyczny uważam za rozpoczęty ...
niedziela, 8 marca 2026
Moje niepokoje...
"Faszyzm nie istniałby bez tych, którzy go uparcie nie chcą zobaczyć ".
sobota, 7 marca 2026
Idzie nowe ...
piątek, 6 marca 2026
Ludzie się zmieniają, ale nie tak bardzo...
"Ludzie się nie zmieniają (...). Po prostu z większą precyzją ukrywają swoje prawdziwe ja. " - Ruth Ware
Obserwując ludzi w swoim otoczeniu bez trudu zauważymy, że nie można postawić znaku równości pomiędzy zaawansowanym wiekiem a mądrością życiową. Chyba każdy zna stosunkowo młode osoby, które wydają się nad wyraz dojrzałe oraz ludzi w średnim wieku, których można byłoby określić jako infantylnych i nieodpowiedzialnych. Jest tak, ponieważ po osiągnięciu dojrzałości nie można już mówić o samoistnym "dorośleniu". Jeżeli ktoś w młodości był ostrożny, konserwatywny i cenił stabilizację, na starość prawdopodobnie będzie taki sam, tylko z większym bagażem doświadczeń. "Klasowy klaun" często pozostaje nim po latach, a osoba spokojna zazwyczaj taką pozostaje. Osoba z wysokim poziomem otwartości będzie szukać "odrobiny szaleństwa" w każdym wieku, zmieniając tylko formę tego szaleństwa. Przez te przykłady chcę powiedzieć, że osobowość jest niejako fundamentem każdego z nas. Socjalizacja pierwotna /w dzieciństwie/ kształtuje rdzeń naszej osobowości, który później trudno zmienić. Niemniej ludzie zmieniają się pod wpływem doświadczeń, ról społecznych czy traumatycznych wydarzeń a więc ich osobowość jak najbardziej ma szansę ewoluować. Jednakże, zmiany te są zazwyczaj powolne i wymagają sporego wysiłku. Zatem czy przyklaskuję R. Ware mówiącej , że ludzie się nie zmieniają ? Nie! Bo to stwierdzenie jest zbyt dużym uproszczeniem, zawierającym w sobie tylko ziarno prawdy, ale nie opisującym pełnego obrazu ludzkiej natury. Żeby nie było : ludzie mogą się zmieniać - nie przeczę, problem raczej w tym, że nie zawsze chcą. Ludzie mogą się zmieniać ...tyle że zmiany te nie następują same z siebie. Każda zmiana w człowieku wymaga od niego gotowości, jego świadomego wysiłku, czasu i motywacji. Jesteśmy tym, kim jesteśmy, i na pewnym poziomie czujemy się z tym komfortowo, nawet jeśli sprawia nam to przykrość. Myśl o zmianie może wydawać się bardzo niepokojąca i przerażająca. Dlatego łatwiej i bezpieczniej jest wybrać tego znanego diabła. Człowiek z natury nie lubi zmian, czuje opór przed nimi bo jego mózg preferuje znane wzorce, nawyki i święty spokój ... to też i praca nad sobą, nad własnym rozwojem najczęściej nie jest jego priorytetem. Nawet gdy czasem sam deklaruje chęć zmiany to deklaracje zmiany rzadko idą w parze z jej realizacją. Cóż, same chęci nie zmieniają człowieka. Brak chęci do wysiłku, do pracy nad sobą sprawia, że ludzie najczęściej nie zmieniają swoich wad, zachowań, poglądów lecz tylko doskonalą mechanizmy obronne, uczą się je lepiej maskować, wybierają udawanie... by zyskać aprobatę społeczną, by uniknąć odrzucenia lub konsekwencji. Zatem stwierdzenie o ukrywaniu prawdziwego ja jest w tym kontekście prawdziwe. Z wiekiem uczymy się lepiej "grać" swoje role społeczne, co sprawia wrażenie, że jesteśmy inni, podczas gdy po prostu lepiej panujemy nad wizerunkiem. Powiedziałabym, że najczęściej nie zmieniamy naszego "rdzenia", a tylko uczymy się lepiej zarządzać swoim zachowaniem w społeczeństwie, co jest naturalnym procesem adaptacyjnym, a nie tylko kłamstwem czy ukrywaniem naszej prawdziwej natury.
Podsumowując:
Cytat z Ruth Ware wydaje mi się trafny w kontekście toksycznych relacji lub powierzchownych deklaracji, gdzie ludzie często wracają do swoich starych nawyków. Jednak z szerszej perspektywy nie jest prawdą gdyż ludzie potrafią dokonywać zmian, jeśli wykażą się samoświadomością i pracą nad sobą... mogą się zmieniać, ale zmiana ta wymaga wysiłku i nie jest gwarantowana. Częściej niż o rzeczywistej, totalnej "zmianie" charakteru, możemy raczej mówić o jego ewolucji lub o lepszym zrozumieniu samego siebie...













