Życiowych burz doświadcza każdy, czy tego chce, czy nie. Tyle, że gdy takowa rozszaleje się akurat w naszym życiu nie myślimy wtedy o innych, o tym co przeżywali lub przeżywają. Myślimy o sobie - o tym, że wszystko, co najgorsze spotkało właśnie nas! Wpadamy w rozpacz, cierpimy tak, że wydaje się, że bardziej już nie można. Targani skrajnymi emocjami, uważamy się za strasznie nieszczęśliwych i tak też się wtedy czujemy. Miotamy się, histeryzujemy, przestajemy trzeźwo myśleć, naszym oczom umyka to co istotne. Wpędzając się w chaos emocjonalny wcale sobie nie pomagamy. A przecież nie każda burza jest tego warta. Cóż, są w naszym życiu takie burze, inaczej - bolesne doświadczenia, kryzysy, które sporo niszczą. To te wszelkie niesprawiedliwe wydarzenia, trudne momenty, zranienia, traumy, które zostawiają w nas ślad trudny do zrozumienia, zaakceptowania i uznania, jako coś..."wzmacniającego". Bowiem nie z każdego takiego wydarzenia można wynieść coś pozytywnego - są takie, które co tu dużo mówić rozwalają nam życie, które potem musimy od nowa poskładać. Jednak nie wszystkie burze to nawałnice siejące totalne zniszczenie. Większość z nich owszem przytłacza, przeraża, by w ostateczności oczyścić to, co wokół nas. I takie burze - kryzysy mogą być także szansą na zmianę. Kryzys to szansa na oczyszczenie naszego życia, na zatrzymanie się, spojrzenie, na to, co działo się wokół nas z innej, nowej perspektywy. Często przeżycie życiowej burzy pomaga zrzucić z nas to, co nas obciąża. Często jest pierwszym sygnałem, kiedy zaczynamy widzieć perspektywę zmiany. A z czasem i katalizatorem do zmian, które zbliżają nas do takiego życia, jakim chcemy żyć. Innymi słowy są burze, które wiele niszczą, ale są i takie, które wiele oczyszczają. Kluczowe jest to, jak na nie zareagujemy – czy pozwolimy im nas zniszczyć, czy potraktujemy jako szansę na rozwój, na wzmocnienie naszego charakteru, naszej odporności psychicznej, naszych umiejętności radzenia sobie ze stresem i rozwiązywaniem problemów. Mówi się, że po burzy przychodzi spokój. To prawda. Po życiowej burzy największe zmiany przychodzą w tej ciszy właśnie. Nie w samym środku burzy, nie wtedy, gdy walczymy o każdy oddech, ale wtedy, gdy zaczynamy dostrzegać, że przetrwaliśmy ją...ale już nigdy nie będziemy tą samą osobą. Bo burze nie przychodzą po to, by nas zniszczyć. One przychodzą po to, by nas zbudować od nowa...

Bardzo poruszający i mądry tekst. 🌧️➡️🌤️ Przypomina, że choć burze bywają bolesne i niesprawiedliwe, to w ciszy po nich często rodzi się nowa siła, nowe spojrzenie i zmiana. Dziękuję za te refleksje — dają do myślenia i niosą nadzieję.
OdpowiedzUsuńCierpienie często niejako zmusza nas do głębszej refleksji nad sobą, nad swoimi ograniczeniami, priorytetami i wartościami, nad życiem ...może stać się swoistym nauczycielem popychającym nas do zmiany, może nawet zapoczątkować naszą transformację. Innymi słowy nasze kryzysy i życiowe burze nie są jedynie przeszkodami do pokonania one mają głębszy wpływ na nasz rozwój jako jednostki. Ale te doświadczenia stają się lekcją, gdy świadomie je analizujemy gdy pozwalamy im nas zmienić w pozytywny sposób... to niestety wymaga od nas pracy nad sobą, a nie ucieczki przed nimi...
UsuńTak, to prawda, burze nie po to dzieją się w nas i wokół nas by nas zniszczyć, ale byśmy mogli wstać silniejsi.
OdpowiedzUsuńPodobno "trening czyni mistrza "... tak i przeciwności losu, z którymi musimy się mierzyć często sprawiają, że nabieramy więcej życiowej mądrości, stajemy się silniejsi. A to co dziś wydaje się nam stratą, jutro może okazać się zyskiem.
UsuńSzczególnie mocno rezonuje dla mnie myśl, że nie każda burza „oczyszcza”, nie każda przynosi coś pozytywnego – czasem po prostu zostaje ślad, który trzeba oswoić i poskładać na nowo.
OdpowiedzUsuńFajnie też pokazujesz, że kluczowe jest podejście – sposób, w jaki reagujemy na kryzys, decyduje, czy stanie się on punktem odbicia, czy nas przytłoczy. To bardzo praktyczne spojrzenie, a jednocześnie pełne empatii wobec siebie i innych, którzy przeżywają trudności.
Dziękuję za Twój komentarz ... miłego dnia :)
Usuń