Czasami usiłuję przywołać z otchłani zapomnienia tą "dziewczynę z przeszłości", którą byłam. Tęsknię za nią, chciałabym ją przytulić. Brakuje mi jej szczerego śmiechu, spontanicznej radości, energii, wiary, ufności z jaka podchodziła do świata i ludzi itd. Patrzę na nią, na tą niewinną i bezbronną istotę z współczuciem bo znam ciąg dalszy jej historii, bo byłam naocznym świadkiem tego jak "walec życia" ją rozjechał. Chciałabym móc do niej wrócić ...wrócić do tamtej siebie. Tylko czy, można wrócić do "dawnej siebie"? W jakimś stopniu może i można ... ale z całą pewnością nie jest to niemożliwe w 100%. Bo jesteśmy zmienni. Z biegiem lat, z biegiem dni po prostu zmieniamy się... życie nas rzeźbi. Zdobywana wiedza, doświadczenia nanoszą swoje korekty, relacje narzucają swoje poprawki itd. Zatem to oczywiste, że powrót do tej "dawnej siebie" zgodnej z "pierwowzorem" jest niestety mrzonką. Ale istnieje inna możliwość. Możliwość odnalezienia siebie na nowo, w wersji wzbogaconej o zdobyte doświadczenia, z możliwością odzyskania utraconych elementów lub odkrycia swojej nowej, lepszej wersji siebie. Jestem pewna, że tą nową wersję siebie też da się polubić ...

Pięknie to ujęłaś… To prawda, że nie da się w pełni wrócić do dawnej siebie, ale Twoje słowa pokazują, że można odnaleźć nową wersję siebie, pełną doświadczeń, mądrości i ciepła. Myślę, że ta „nowa Ty” zasługuje na tyle samo miłości i przytulenia, co tamta dziewczyna z przeszłości.
OdpowiedzUsuńDziś już wiem, że bez względu na to co inni o mnie myślą stanowczo zasługuję :) Dzięki :)
UsuńMyślę sobie, każda z nas tak by chciała, ale wiemy, że nie jest to możliwe. Teraz jesteśmy nową odsłoną ale też prawdziwą i naszą, bo to wciąż jesteśmy my...
OdpowiedzUsuńWiem. Tyle, że stając się "nową odsłoną" trzeba czasem "pogrzebać" niektóre cząstki siebie mimo, że się je lubiło.
UsuńHmm taki całkowity powrót chyba nie jest możliwy,bo przecież dorastamy, zbieramy doświadczenia, które nas kształtują,a tych zebranych doświadczeń, mądrości nie da się ot, tak pominąć. Chyba jest możliwe zachowanie jakiejś cząstki siebie sprzed lat bo przecież nadal jesteśmy sobą, tylko czasem więcej dźwigamy zmartwień ale też dobrych i miłych doświadczeń, wszystko jest po coś i wierzę, że wszystko zmierza do momentu, gdzie jesteśmy już taka pełną wersją siebie, jesteśmy świadomi siebie, wiemy w którym kierunku dążymy...
OdpowiedzUsuńOczywiście masz rację . Widzisz uświadomienie sobie, że mimo naszych starań nic w życiu nie jest stałe z jednej strony jest uwalniające z drugiej przeraża. Wszystkie zmienne w życiu które nas kształtują z jednej strony nas szlifują byśmy mogli błysnąć doskonalszą formą i blaskiem niczym te diamenty . Z drugiej strony podczas tej "obróbki" jednak coś tracimy. Coś, z naszej pierwotnej autentyczności ?
Usuń