Czasami usiłuję przywołać z otchłani zapomnienia tą "dziewczynę z przeszłości", którą byłam. Tęsknię za nią, chciałabym ją przytulić. Brakuje mi jej szczerego śmiechu, spontanicznej radości, energii, wiary, ufności z jaka podchodziła do świata i ludzi itd. Patrzę na nią, na tą niewinną i bezbronną istotę z współczuciem bo znam ciąg dalszy jej historii, bo byłam naocznym świadkiem tego jak "walec życia" ją rozjechał. Chciałabym móc do niej wrócić ...wrócić do tamtej siebie. Tylko czy, można wrócić do "dawnej siebie"? W jakimś stopniu może i można ... ale z całą pewnością nie jest to niemożliwe w 100%. Bo jesteśmy zmienni. Z biegiem lat, z biegiem dni po prostu zmieniamy się... życie nas rzeźbi. Zdobywana wiedza, doświadczenia nanoszą swoje korekty, relacje narzucają swoje poprawki itd. Zatem to oczywiste, że powrót do tej "dawnej siebie" zgodnej z "pierwowzorem" jest niestety mrzonką. Ale istnieje inna możliwość. Możliwość odnalezienia siebie na nowo, w wersji wzbogaconej o zdobyte doświadczenia, z możliwością odzyskania utraconych elementów lub odkrycia swojej nowej, lepszej wersji siebie. Jestem pewna, że tą nową wersję siebie też da się polubić ...

Pięknie to ujęłaś… To prawda, że nie da się w pełni wrócić do dawnej siebie, ale Twoje słowa pokazują, że można odnaleźć nową wersję siebie, pełną doświadczeń, mądrości i ciepła. Myślę, że ta „nowa Ty” zasługuje na tyle samo miłości i przytulenia, co tamta dziewczyna z przeszłości.
OdpowiedzUsuń