piątek, 23 stycznia 2026

Bycia babcią też trzeba się nauczyć...

 


Często słyszę, że wnuki kocha się bardziej niż własne dzieci. W takim razie ja jestem inna i tego nie zmienię. Szczerze ? Zastanawiam się jak w ogóle można tak powiedzieć? A może to efekt nieprzepracowanych relacji z własnymi dziećmi u osób, które tak twierdzą? Moje dzieci były i są moim największym skarbem. Wnuki są przede wszystkim skarbem moich dzieci. A to znaczy, że nie próbuję zagrabić sobie ich skarbu. Kochając i szanując swoje dzieci w naturalnej konsekwencji kocham też ich dzieci a moje wnuki ale to nie oznacza żadnego "bardziej". Będąc babcią, dodajmy do tego nie jedyną w rodzinie a i wśród znajomych także...siłą rzeczy mam dość szerokie pole obserwacyjne. I zauważam w zachowaniu tychże babć dziwny trend do rywalizacji. Rywalizują o sympatię wnuków, rywalizują między sobą o miano tej "lepszej",  często rywalizują też i z rodzicami dzieci. Nie wiem czy te babcie nie zrealizowały się w swoim czasie macierzyńsko?  Czy może wynika to z jakiegoś problemu natury psychologicznej, który należało by przerobić na kozetce u psychoterapeuty? A może ta rywalizacja wynika z chęci dominacji, z zazdrości o relacje z wnukami, z poczucia bycia "tą lepszą" a może  z kompleksów, z lęku przed odrzuceniem, z chęci bycia potrzebną?  Nie wiem... pewnie każdy taki przypadek należy traktować indywidualnie. Wiem jedno, takie zaślepione babcie przepełnione tzw. "małpią miłością" są jak "odbezpieczony granat". Mniej lub bardziej świadomie wyrządzają i wnukom i ich rodzicom ogromną krzywdę. Ich działalność w rodzinie prowadzi do kłótni, napięć, wybuchów złości i poczucia bezradności u rodziców. One potrafią zepsuć relacje w całej rodzinie.  Kluczem wydaje się być wyznaczenie im jasnych granic...  

6 komentarzy:

  1. Myślę sobie, że wszędzie potrzebny jest umiar, nawet w byciu babcią. A to powiedzenie, no cóż, pewnie są bardzo różne przyczyny takiej postawy. Dla mnie zawsze pierwsza będzie córka, bo to z niej jest kolejny owoc - wnuczka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam podobnie :) Jeśli na etapie bycia rodzicami zrozumie się, że dziecko jest odrębną jednostką (a nie projektem czy własnością rodzica), to wtedy buduje się fundament zdrowej relacji opartej na szacunku i miłości. Myślę, że to podejście owocuje też na etapie wnuków, pozwala szybko zrozumieć, że wnuki też nie są "własnością" i nie są też kolejną szansą na bycie rodzicem gdy za pierwszym razem średnio dziadkom wyszło ... :)

      Usuń

  2. Bardzo trafnie to ujęłaś. Też zauważam, że relacja z wnukami powinna być przede wszystkim wsparciem dla rodziców i radością dla wszystkich, a nie polem do rywalizacji czy realizowania własnych niespełnionych ambicji. Zgadzam się, że dzieci zawsze pozostaną naszym największym skarbem, a wnuki są wspaniałym dopełnieniem tej miłości – ale nie „bardziej”.
    To, co opisujesz jako „małpia miłość”, jest niestety dość częste i często wynika z różnych powodów: potrzeby poczucia znaczenia, lęku przed utratą miejsca w rodzinie czy po prostu nierozwiązanych emocji z czasów własnego rodzicielstwa. Twoje podejście – szacunek i miłość zarówno do dzieci, jak i wnuków, bez rywalizacji i dominacji – jest chyba najzdrowsze dla całej rodziny.
    Wydaje mi się, że kluczem jest świadomość i komunikacja. Wyznaczanie granic, jasne oczekiwania i otwarta rozmowa z dziećmi sprawiają, że relacje są harmonijne i nikt nie czuje się zagrożony czy pominięty. Twoja obserwacja, że „każdy przypadek należy traktować indywidualnie”, jest też niezwykle trafna – bo choć wzorce mogą się powtarzać, każda rodzina i każda babcia jest inna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W świecie nowoczesnych technologi, mediów społecznościowych, w świecie przepełnionym indywidualizmem i konsumpcjonizmem – ludzie w wieku produkcyjnym są tak zajęci zdobywaniem dóbr, że brakuje im czasu na bliskie relacje a co za tym bycie dziadkami dla naszych wnuków nie jest wcale łatwe. Dziękuję Ci za wnikliwy komentarz .

      Usuń
  3. Nie wiem, czy wnuki kocha się bardziej, to faktycznie dziwnie brzmi, ale inaczej. Na pewno dziadkowie mają więcej cierpliwości do wnuków niż do swoich dzieci, w końcu bardziej je rozpieszczają niż wychowują, bo od tego są rodzice. A z rywalizacją babć w rodzinie jeszcze się nie spotkałam, na szczęście. Bardziej z dystansem do wnuków...
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, że dystans między pokoleniami jest dziś większy niż kiedykolwiek . Ma też różne podłoże i zapewne, każdy przypadek dystansu do wnuków, z którym się spotkałaś należało by rozpatrzyć indywidualnie. Pozdrawiam :)

      Usuń

Idąc do teatru trzeba uważać by nie wyjść na głupca...

  Dawno nie byłam w teatrze więc gdy zostałam zaproszona przez znajomych na komedię "Kolacja dla głupca" i to z taką obsadą liczył...