Wielu ludzi siedzi po domach, narzeka na politykę, pragnie zmiany, brzydzi się dzisiejszą korupcją i propagandą, ale nie robi nic. Zewsząd słychać, że : "W tym kraju nigdy nie będzie normalnie", "Znowu podnieśli podatki", "Politycy to złodzieje", "Kolejki do lekarza są wieczne", "Szkoła niczego nie uczy", "Straszna drożyzna", "Ciągłe korki w mieście", "Spóźniony pociąg", "Tłok w autobusie", "Znowu naprawiają nawierzchnię", "Słabe oświetlenie ulic" , "Po co tyle świateł", "Tyle śmieci wokół", "Znowu pada", "Za gorąco, nie da się żyć", "Za zimno" itd. itp. Innymi słowy narzekanie na wszystko połączone jednocześnie z oczekiwaniem, że enigmatyczny "ktoś" inny tzn. państwo, rząd, pracodawca, rodzina ... po prostu "KTOŚ" rozwiąże wszystkie problemy. Sami narzekający wydają się być przepełnieni bezsilnością, bezradnością, niemocą. Zastanawiam się, co trzeba zrobić, by powszechne krytykanctwo, czy dawanie rad i wskazówek innym, zamienić na własną aktywność społeczną i zainteresowanie tym, co nasze wspólne? By zamiast uruchamiania "ktosia", uruchomić siebie? Niestety...to wymaga od nas zmiany myślenia. A to bywa trudne gdyż zamiast myśleć o tym, co inni powinni zrobić, musielibyśmy zacząć myśleć "co ja mogę zrobić". Łatwiej jest torpedować, krytykować cudze projekty, wytykać błędy, rzekome nic nierobienie i opieszałość czy nieuczciwość tych innych niż spojrzeć krytycznie na siebie... bo to mogłoby nas zaboleć. Robimy więc wszystko by oszczędzić sobie "przykrości". Pewnie dlatego mamy tyle frajdy z krytykowania i udzielania nieproszonych rad innym. Rad, które najczęściej są też formą krytyki, chęcią"ulżenia sobie", pokazania swojej nieomylności, wyższości lub własnego ego, są wywalaniem na drugiego człowieka swoich frustracji a nie strategią naprawy czy realną pomocą. Mam taką hipotezę, że jeśli sami nie mamy osiągnięć i nie wierzymy, że możemy je mieć, nie wierzymy w swoją sprawczość i w to, że możemy mieć wpływ nie tylko na własne życie ale i np. na życie społeczności, w której żyjemy to automatycznie wybieramy narzekanie. Dlatego na zadane powyżej w tekście pytanie "co trzeba zrobić" by zmienić ten stan rzeczy, moja odpowiedź brzmi następująco: zmienić nawyki: z narzekania na sprawczość.
Zwycięzcy nie narzekają, narzekający nie zwyciężają...

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz