Sznurówka
„Każdy widzi świat inaczej”.
środa, 7 stycznia 2026
Uboczne skutki cyfryzacji ...
wtorek, 6 stycznia 2026
Takie tam przemyślenia...
Lubię prostych ludzi. Takich, którzy nie udają i nie grają kogoś, kim nie są. Którzy potrafią się szczerze uśmiechnąć, powiedzieć dobre słowo i tak po prostu być. Bez tej rywalizacji, zazdrości, bez udawania. Z sercem na dłoni i spokojem w oczach. Bo żeby być dobrym człowiekiem, nie trzeba przecież kasy, pozycji czy idealnego życia. Wystarczy mieć serce po właściwej stronie, być naturalnym, szczerym, otwartym na drugiego człowieka. Współczesne życie przypomina pas szybkiego ruchu, po którym wszyscy gnają na złamanie karku, żeby tylko nie dać się wyprzedzić innym. Ludzie są przepracowani, ciągle podpięci do sieci i zestresowani. Prześcigają się w tym, kto jest bardziej zajęty, bardziej potrzebny i bardziej niewyspany. W tym świecie wszyscy chcą splendoru, chcą często za wszelką cenę błyszczeć... a prostota /nie mylić z prostactwem/ staje się największym luksusem...
niedziela, 4 stycznia 2026
"Nie wiesz, jak silny jesteś, dopóki bycie silnym nie stanie się jedynym wyborem." /Bob Marley/
Nie lubię powierzchowności . Ludzie uwielbiają ukrywać się za maskami. Fałszywe uśmiechy, puste obietnice, słowa wypowiadane bez wagi. Większość przyzwyczaiła się do życia w tym społecznym teatrze, gdzie prawda jest zawsze upiększana, by wydawała się bardziej akceptowalna. Lubią karmić się iluzjami, grać w grę pozorów. Dlatego nie lubią też tych, którzy widzą ich "nagich", tzn. bez masek, którzy ich rozszyfrowują. I zamiast zmierzyć się ze swoimi słabościami, wolą obwiniać tego kto ich dekonspiruje. Nie uginam się też pod presją cudzych oczekiwań. Bo wiem, że jeśli sama nie zadbam o swoje życie, to nikt tego za mnie nie zrobi. Dlatego mam "prosty kręgosłup", duszę, która łatwo nie ugina się pod presją zewnętrzną. Wiem. Świat nie lubi tych, którzy się "nie kłaniają". Większość woli tych, którzy są posłuszni, którzy płyną z prądem, którzy nie kwestionują. Tacy są wygodniejsi. A ja cóż, mogę słuchać, mogę się zastanawiać, ale ostatecznie to mój osobisty wewnętrzny kompas decyduje o drodze. Bowiem sama decyduję o wszystkim. Podążam własną drogą. Ludzie tego nie lubią. Nie umiem i nie chcę się nikomu przypodobać, nie umiem wykorzystywać innych, niosę swój ciężar sama do końca. Nie zdradzam, nie sprzedaję siebie, nie jestem niczyją kopią. Nie pozwalam innym się kontrolować. Nie jestem tu po to by się wszystkim podobać. Jestem autentyczna, wierna sobie... nawet za cenę odrzucenia i samotności. Powinnam chyba tu dodać, że jak człowiek ma siebie to tak naprawdę nigdy nie jest sam, jest jedynie chwilowo pozbawiony towarzystwa innych osób. Większość ludzi, żyje po to by ich widziano, potrzebują braw, natychmiastowego uznania, klakierów, publiki. Jeśli nie mają publiczności nie podejmują działania. Potrzebują poklasku. Kolejna rzecz, to lojalność ... cenię ją bardzo wysoko, ale moja lojalność nie jest "ślepa". Cóż, trzeba ją zdobyć i utrzymać. Nie wybaczam też zdrady. Gdy ktoś mnie naprawdę zawiedzie moje "drzwi" zamykają się na zawsze. Nauczyłam się też zrywania więzi bez oglądania się za siebie. Ludzie oczekiwali ode mnie, że zawsze będę filarem wsparcia, silnym ramieniem, tą, która wybacza bez końca. Ale gdy zaczęłam stawiać wyraźne granice i wymagać tej samej uczciwości, którą oferowałam stałam się złoczyńcą. Gdy zaczęłam porządkować moje życie i usuwać wszystko co toksyczne postrzegali mnie jako "zimną babę". Ludzie nie rozumieją, że dla mnie utrzymanie godności jest ważniejsze niż utrzymanie powierzchownej relacji. A moja lojalność jest "świętym paktem" a nie dożywotnią gwarancja. Nie akceptuję mniej niż zasługuję. Mam zdolność do pójścia dalej bez urazy, ale też bez przebaczenia dla wielkich zdrad ...po nich drzwi zamykają się ostatecznie. Szukam trwałości w świecie, który niestety gloryfikuje to co ulotne. Nie interesują mnie przelotne namiętności, błyskawiczne sukcesy, ani przyjaciele z wygody. Szukam tego co solidne, co przetrwa próbę czasu. Nie jest łatwo - przyznaję. Ludzie gonią za najnowszymi trendami, zadowalają się powierzchownością, bylejakością, dlatego ja ze swoją postawą czuję często, że nie synchronizuję z współczesnym światem, pośpiechem i brakiem głębi. Niemniej jednak moja siła, niezależność choć może wywoływać odrzucenie, jest jednak tą samą siłą, która gwarantuje, że nie zgubię się w świecie. Bowiem wybierając prawdę, wybieram siebie, jestem ze sobą i idę w kierunku tego co naprawdę się liczy.
Ps.
Przestań grać w ich grę... Moje życiowe doświadczenie dowiodło mi, że :
w momencie gdy bardziej boisz się utraty kogoś niż utraty siebie... już przegrałaś/eś.
piątek, 2 stycznia 2026
O samotności inaczej...
Dziś chcę porozważać o tym dlaczego niektórzy ludzie nie mają przyjaciół lub mają ich bardzo niewielu na przestrzeni swojego życia. I nie chodzi mi tu o zdeklarowanych samotników czy ludzi z trudnościami relacyjnymi itp, ale o tzw. silne osobowości, które mają wiele do zaoferowania drugiej osobie a mimo to często są samotne. Moim zdaniem mieć niewielu przyjaciół bądź żadnych to nie jest słabość to konsekwencja życia z głębią i standardami, do których nie wszyscy są gotowi sięgnąć. Kiedy wybierasz uczciwość, szczerość i lojalność jako filary, nieuchronnie pozostajesz poza kręgami gdzie królują interesowność, pozory i wygoda. Nie przystajesz do tych kręgów. Odrzucą Cię pomimo Twojej dojrzałości charakteru a nie jego braku. Jest też druga strona tego samego medalu. Ty sam będąc wierny sobie i swoim standardom też nie chcesz takich ludzi wokół siebie. Bo wiesz, że jeden autentyczny związek jest więcej wart niż dziesiątki pustych relacji... ponieważ jakość zawsze przewyższa ilość. Im bardziej jesteś rozwinięty emocjonalnie, duchowo, tym masz mniejszą tolerancję na relacje bez autentyczności, na fałsz i powierzchowność czy dwulicowość. I to dlatego częściej niż inni czujesz się samotny gdyż nie potrafisz i nawet nie chcesz wchodzić w byle jakie relacje. Nie szukasz poklasku i akceptacji tłumu. Nie dopasowujesz się do oczekiwań innych, bo Twoje poczucie własnej wartości pochodzi z wnętrza, z tego kim jesteś a nie z tego co myślą o Tobie inni. Będąc osobą z wysoką niezależnością psychiczną stajesz się selektywny w relacjach bo nie boisz się samotności, nie wchodzisz w układy z lęku przed odrzuceniem, niczego nie udajesz, nie zakładasz masek by zyskać sympatię. Bowiem Twoja lojalność nie zależy od korzyści, ale od zgodności wartości. Masz też selektywne zaufanie, ukształtowane przez przeszłość. Twoje doświadczenia nauczyły Cię, że zaufanie nie rodzi się z dnia na dzień i jest czymś rzadkim. Nie jest dane z automatu, musi być zasłużone. Zaufanie, które przeszło próbę czasu jest mocniejsze niż tysiące słów. Wiedząc o tym już nim nie szafujesz. Tak sobie myślę, że osobowość selektywna, świadoma, nie zadowalająca się bylejakością, potrzebująca głębi, nie tolerująca fałszu... innymi słowy osobowość silna, refleksyjna, niezależna psychicznie, nie bojąca się samotności, bo zna wartość ciszy, osobowość , która nie musi być w centrum by czuć swoją wartość, która wie, że prawdziwe więzi powstająnie nie z potrzeby a z prawdy... jest osobowością rzadką. I wielu niestety postrzega ją jako trudną i niejako skazaną na samotność. Tyle że jej samotność jest dowodem a nie brakiem. Dowodem na to, że ma wysokie standardy emocjonalne, że nie wpuszcza każdego do swojego świata a jeśli ktoś już tam jest to naprawdę zasługuje. Osobiście powiedziałabym, że tacy ludzie nie są trudni są zwyczajnie prawdziwi. W dzisiejszym świecie gdzie wszystko chce być szybkie, łatwe i lekkie bycie taką osobą jest aktem odwagi. To paradoks, ale im bardziej jesteś silny wewnętrznie tym częściej idziesz samotnie. I to nie dlatego, że nie potrzebujesz innych, tylko dlatego, że Twoja siła odstrasza tych, którzy jeszcze nie odkryli swojej. Silni ludzie nie wymagają od innych by wypełniali ich braki. Nie zrzucają odpowiedzialności za emocje. Potrafią stać samodzielnie na własnych nogach z całym ciężarem życia na ramionach. I właśnie dlatego często są sami, bo niczego nie grają, nie udają, nie szukają poklasku i nie ukrywają swojej głębi tylko po to by inni ich akceptowali. Ich samotność to nie kara to wybór...czasem bardzo bolesny ale konieczny ...gdyż wiedzą, że nie każdy nadaje się do wspólnej drogi...
wtorek, 30 grudnia 2025
Szanuj siebie a będziesz szanowana...
Inni często traktują Cię jak opcję awaryjną? Nie dotrzymują słowa, żądają od Ciebie coraz więcej i więcej? Tolerujesz ich niefajne komentarze czy zachowania? To, że Cię ignorują , wyśmiewają, wykorzystują? itp. A co jeśli powiem, że brak ci szacunku do samej siebie? A to jak pozwalasz się traktować jest sygnałem przyzwolenia, który sama im wysyłasz? Ludzie często traktują Cię tak, jak sama się traktujesz. Ignorując siebie, dajesz im przyzwolenie na brak szacunku. Pokazujesz, że o Ciebie nie trzeba się starać, że nie trzeba się z Tobą liczyć. Oni już wiedzą , że nic nie powiesz, nie zaprotestujesz. Wiedzą już, że słabo albo wcale nie bronisz swoich granic. Wiedzą na co mogą sobie wobec ciebie bezkarnie pozwolić. Ludzie zawsze będą nas testować, by rozpoznać nasze granice. Będą chcieć od nas więcej, iść dalej, dopóki nie powiemy "STOP". A to jest tylko nasza decyzja. Nawet gdy postawisz granicę to tak szybko nie odpuszczą. Będą dalej sprawdzać czy i jak mocno jest strzeżona. I będą na Ciebie narzekać np. mówiąc, że zmieniłaś się, że jesteś trudna, egoistyczna, zimna, przesadzasz itp.Tak sprawdzają, czy Ty z tymi granicami to tak NA SERIO? Czy może to tylko takie Twoje "Opowieści z Narnii " i dalej można spokojnie Tobą manipulować. Cóż każda z nas sama wybiera co akceptuje a czego nie... innymi słowy jak chce być traktowana. I tu uczciwie trzeba powiedzieć, że niektórzy ludzie to przyjmą i będą honorować Twoje granice, inni nie i odejdą... i to jest w porządku. Bo po co Ci tacy ludzie ?
Podsumowując..."Szanuj siebie, a będziesz szanowana" to głęboka prawda, która oznacza, że Twoje traktowanie siebie samej wyznacza standardy dla innych. A Twój związek z sobą to fundament dla wszystkich innych relacji.
sobota, 27 grudnia 2025
Bez noworocznych postanowień naprawdę można żyć ...
piątek, 19 grudnia 2025
O Świętach bez lukru...
niedziela, 14 grudnia 2025
Szanuję siebie ...
sobota, 13 grudnia 2025
Dlaczego on wraca po tym jak nas zranił?
środa, 10 grudnia 2025
Słuchanie - nawyk, który można i warto rozwijać...
Ludzie mówią o sobie wszystko. Trzeba tylko umieć słuchać.
Słuchanie jest dla wielu z nas trudne. Przekrzykujemy się, wchodzimy sobie nawzajem w słowo, przekierowujemy rozmowę na siebie ; bo np. "mieliśmy tak samo", albo "gorzej", albo oceniamy lub pchamy się z jakąś "ekspercką" radą itd. itp. Tym sposobem dajemy też człowiekowi do zrozumienia, że wcale nie jesteśmy ciekawi jego osoby, ani tego o czym do nas mówi. A przecież uważne słuchanie pozwala odkryć ukryte myśli i uczucia, które nie zawsze są wyrażane wprost. Słuchanie jest kluczem do poznania drugiego człowieka, ponieważ ludzie często nieświadomie ujawniają wiele o sobie poprzez swoje wypowiedzi. Wystarczy tylko uważnie ich słuchać, by zrozumieć ich pragnienia, obawy czy prawdziwe motywacje. Ludzi / gdy pozwala się im mówić/ zdradza nie tylko to co mówią ale i to jak mówią. Wiele można wyczytać z ich tonu głosu, mimiki, nieświadomych gestów, mowy ciała. Dlatego dobrze jest zapanować nad sobą i mówić mniej a w to miejsce dwa razy więcej słuchać i obserwować. W ten sposób nie tylko okazujemy szacunek, empatię i swoje zainteresowanie rozmówcy ale dajemy mu też przestrzeń do wypowiedzi. Sami zaś, mamy szansę lepiej go poznać i zrozumieć. Niestety umiejętność słuchania bywa rzadkością, większość z nas woli mówić. I tym sposobem często stajemy się najlepszymi słuchaczami, ale... samych siebie.
poniedziałek, 8 grudnia 2025
Życie jest podróżą ...
Rodziny się nie wybiera ?
Nie bez powodu mówi się, że rodziny się nie wybiera. Nie mamy wpływu na to, w jakim domu się wychowujemy, choć to, jaki on był i jest, nosimy w sercu i głowie przez całe nasze życie. To powiedzenie jest prawdą w sensie biologicznym i systemowym bowiem rodzimy się w określonym systemie rodzinnym, tzw. rodzinie pochodzenia, która kształtuje naszą psychikę, osobowość i wzorce relacji. Ale rodzina to nie tylko więzy krwi. To przede wszystkim ludzie, którzy nas kochają. Ludzie, którzy nas wspierają. Każdy kiedyś był lub jest przypisany do jakiejś rodziny. Ale czy naprawdę byliśmy lub jesteśmy razem? Czy naprawdę się znaliśmy, znamy, rozumiemy i wspieramy ? Czy może byliśmy, jesteśmy rodziną tylko na papierze... w dowodach i w albumach? Spoiwem rodziny jest jej emocjonalna więź. A więź rodzinna to zdecydowanie coś więcej niż tylko wspólne nazwisko czy mieszkanie pod jednym dachem. To delikatna, niewidzialna nić, która łączy serca i umysły. To bliskość i ciepło, które daje poczucie bezpieczeństwa, że gdziekolwiek jesteśmy, zawsze możemy wrócić do miejsca, gdzie jesteśmy kochani i rozumiani wiedząc, że tam zawsze nas przytulą. To budowanie przestrzeni, w której każdy czuje się ważny i akceptowany - nawet wtedy, gdy popełnia błędy, gdy jest słaby lub zagubiony. Niestety nie wszystkie rodziny są wzorcowe...bywa, że rodzina to "sport ekstremalny" a dorastający w rodzinie funkcjonującej nieprawidłowo, nie otrzymuje dobrych fundamentów na przyszłość i zwykle ma trudny start w swoją dorosłość. I co wtedy? W sytuacjach, gdy biologiczna rodzina była, jest źródłem emocjonalnego zaniedbania, obcy ludzie mogą stanowić "lekarstwo", dając poczucie bycia widzianym, kochanym i akceptowanym. A więc każdy ma jakąś rodzinę biologiczną na wybór której nie miał wpływu ale wówczas gdy sam przejmuje stery i wybiera jak chce żyć, jakie relacje tworzyć może sam sobie stworzyć rodzinę...tzw "rodzinę z wyboru". Przyjaciel, mentor, partner, a nawet grupa osób o podobnych doświadczeniach, która tworzy silną, wspierającą wspólnotę, może pełnić funkcję rodziny, gdy więzi z biologicznymi krewnymi są zerwane lub dysfunkcyjne. Innymi słowy obcy człowiek może stać się naszą rodziną, jeśli zaoferuje bezwarunkową miłość, wsparcie i poczucie bezpieczeństwa, tworząc silną więź, która jest fundamentem dla dobrego samopoczucia psychicznego i rozwoju. Żyjemy w dobie "kryzysu rodziny" coraz więcej par się rozstaje, a ludzie pobierają się rzadziej i później, rodzi się coraz więcej nieślubnych dzieci, kobiety się emancypują a w związku z tym ich role w rodzinie też przestają być oczywiste, normą stały się rodziny patchworkowe, związki partnerskie itp. Powoli zmienia się nasza świadomość i samo postrzeganie rodziny. Za tym sposobem postrzegania rodziny pojawia się poczucie, że rodzinę możemy też sami sobie wybierać, kierując się uczuciem, podobieństwem, bliskością emocjonalną i zaufaniem. A więzy krwi i urzędowa legalizacja powoli stają się sprawą drugorzędną.
czwartek, 4 grudnia 2025
Rodzinne tajemnice...
Milczenie to nie zawsze złoto – czasem to wielki " kamień w plecaku ", który ktoś inny potem dźwiga.
środa, 3 grudnia 2025
Nie bądź obojętny, reaguj!
Przemoc dotyka nas ludzi bez względu na to, jakiej jesteśmy płci, ile mamy lat, jakie mamy wykształcenie czy status majątkowy. Spotykamy ją w rodzinie, przedszkolu, szkole, na ulicy, wylewa się z mediów, obecna jest w polityce. Jednym słowem jest wszechobecna. Im dłużej tolerujemy przejawy przemocy wokół nas, tym bardziej przywykamy do jej obecności, obojętniejemy na jej przejawy / bo np. nie dotyczy nas bezpośrednio/. A takie ciche przyzwolenie skutkuje tym, że ona jeszcze bardziej rośnie w siłę. Niech przykładem będzie hejt w internecie, zachowania polityków w Sejmie i nie tylko, przemoc wobec lekarzy, ratowników med., obcokrajowców itd. itp. Przemoc przybiera różne formy... i tak może być: fizyczna, psychiczna, ekonomiczna, seksualna czy werbalna. Jednak bez względu na "etykietę" mają wspólny mianownik. Otóż każda przemoc zawsze odbiera swoim ofiarom poczucie sprawczości, godności, wolności i krzywdzi. Wokół winy i odpowiedzialności za przemoc narosło wiele nieprawdziwych przekonań i mitów. Jakkolwiek może się to wydawać irracjonalne, bardzo często to ofiara jest obwiniana za to, co ją spotkało. Przekonany o tym jest sprawca, który czuje się wręcz "zmuszony" przez zachowanie ofiary do zastosowania przemocy. Przecież on "prosił", "tłumaczył", "przekonywał", "groził", a ona nie chciała się podporządkować, więc "musiał" użyć siły. "Sama sobie winna". Przekonana o tym często bywa osoba poszkodowana: "odezwałam się, a on był zmęczony po pracy", "za mało się starałam", "nie potrafię mu dogodzić", "źle się zachowywałam", "co zrobiłam źle?" – to tylko kilka przykładów pojawiających się uzasadnień. Przekonani też bywają świadkowie i przedstawiciele służb: "po co tam poszła", "musiała go sprowokować", "skoro nie opuszcza go, to lubi być krzywdzona", "musi być jędzą, skoro ją pobił". Podobnych przykładów wypowiedzi, zawierających wyjaśnienie zachowania sprawcy i obwiniających ofiarę za doznaną przemoc, można przytoczyć znacznie więcej. Jestem ciekawa czy myślący i mówiący w ten sposób mają świadomość, że to też jest pewna forma przemocy wobec ofiary, że tym samym oni nie są wcale lepsi od sprawcy? Tymczasem prawda jaką trzeba sobie przyswoić jest taka :
Za przemoc zawsze odpowiedzialność ponosi sprawca, niezależnie od tego co zrobiła ofiara. Koniec. Kropka.
To trzeba wiedzieć i trzeba pamiętać o tym!
środa, 26 listopada 2025
Chcesz czy nie chcesz - zima...
" Życie ma swój ustalony biologiczny rytm. Od czasu do czasu burze przerywają jego bieg, ale wiosna, lato, jesień, zima następują po sobie jak urodzenie, życie, śmierć. Tyle, że przyroda zmartwychwstaje – my nie." (Zofia Kucówna)
Fot. własne
Jest zima, nic na to nie poradzę. A jak jest zima to musi być zimno. Niestety zima jeszcze trochę, może więcej niż trochę potrwa. Ale wiosna… nadchodzi. I tego się trzymam 😊
Uboczne skutki cyfryzacji ...
Każdy medal ma dwie strony, my ludzie lubimy o tym zapominać. I tak zachłysnęliśmy się cyfryzacją zupełnie nie przygotowani na ewentualne s...














