piątek, 1 maja 2026

Naprawdę dużo zależy od domu...

 


 "Jakie drzewo – taki klin, jaki ojciec – taki syn. Jaki owoc – taka skórka, jaka matka – taka córka".  

Pojawienie się dziecka wywraca ludziom dotychczasowe życie do góry nogami, wymagając od nich poświęceń i dostosowania priorytetów. Bowiem wychowanie wymaga od obojga rodziców poświęcenia, wielu wyrzeczeń i nadludzkiego / niejednokrotnie / wysiłku. Nie czarujmy się: dziecko to nie kotek czy pies, którego nakarmimy, wyprowadzimy na spacerek, ewentualnie - w miarę czasu i naszego nastroju to może nawet z nim się pobawimy. Dziecko to poważny obowiązek i niesłychana odpowiedzialność dla obojga rodziców. Bycie rodzicem /o czym nie wszyscy pamiętają/  jest jedną z najtrudniejszych, najbardziej wymagających, a jednocześnie najważniejszych prac na całe życie.  To proces, który nie kończy się wraz z osiągnięciem przez dziecko pełnoletności, lecz ewoluuje, przynosząc nieustanną odpowiedzialność i troskę. Rola rodziców w  procesie wychowania /nie mylić z hodowaniem/ dziecka jest szalenie ważna. Bo to rodzice dają dziecku fundamenty, które zostaną z nim na całe życie i na których to będzie ono budowało obraz siebie, innych ludzi oraz otaczającego świata. Rodzice są bezpośrednim otoczeniem emocjonalnym dziecka, są dla niego wzorem, nauczycielem, gwarantem bezpieczeństwa itp. Jakość ich relacji z dzieckiem modeluje jakość późniejszych wszystkich interakcji społecznych dorastającego dziecka. Każde dziecko dla prawidłowego rozwoju potrzebuje więc mądrego i wrażliwego rodzicielstwa.  A "dobrzy rodzice" to tacy, którzy kochają mądrze, a nie ślepo. Dobry rodzic musi kochać swe dziecko prawdziwą, mądrą miłością. Nie może sobie pozwolić na ślepą "małpią miłość", bo ta – pozbawiona krytycyzmu, wymagań i rozsądku w stosunku do osoby kochanej – niestety niszczy człowieka, nie pozwalając mu wzrastać psychicznie i emocjonalnie.  "Małpia miłość" to termin określający przesadną, bezkrytyczną i ślepą miłość do dziecka, która prowadzi do pozwalania mu na pełną samowolę, nadmiernego wyręczania i chronienia przed wszelkimi trudnościami. Mimo dobrych intencji, chęci zapewnienia dziecku szczęścia, "małpia miłość" jest szkodliwa i może być formą zniewolenia dziecka, zamiast wspierania jego rozwoju. Współczesna kultura narzuca presję "idealnego macierzyństwa", co prowadzi do obsesyjnej troski i chronienia dziecka przed najmniejszym dyskomfortem.  Taki nadmiernie zaangażowany w życie dziecka rodzic, "krąży" nad nim jak śmigłowiec, monitorując każdy ruch, podejmując decyzje i niczym "kosiarka" usuwając wszelkie przeszkody. Taka postawa rodzica, wynikająca często z jego troski lub z lęku, prowadzi do nadopiekuńczości i niestety ogranicza samodzielność dziecka, utrudnia naukę radzenia sobie z porażkami, po prostu uniemożliwia dziecku samodzielną naukę życia. Niestety wiele problemów, z którymi borykają się dzisiaj młodzi ludzie ma swoje korzenie w rodzinie. Co tylko potwierdza, że nie jest łatwo być rodzicem, nie każdy potrafi nim być i że bycie nim wymaga nie tylko miłości ale i dużej świadomości, wiedzy by tę rolę możliwie dobrze wypełniać. Kończąc chcę powiedzieć, że dom rodzinny ciągle jest fundamentalnym środowiskiem kształtującym osobowość, wartości i mechanizmy radzenia sobie przez młodych ludzi. I choć wpływ ten jest obecnie modyfikowany przez intensywny rozwój technologii i otoczenie zewnętrzne to nie zdejmuje to odpowiedzialności z rodziców i niczego nie usprawiedliwia. Dom rodzinny w życiu dziecka nadal stanowi najważniejszy punkt odniesienia.


2 komentarze:

  1. Jak wytłumaczysz, że z trojga dzieci, wydawałoby się tak samo wychowywanych, dwoje zupełnie dobrze radzi sobie w życiu a trzecie - nie?
    Przepraszam, że pytam, ale wiele wskazuje na to, że jesteś psychologiem/-żką bądź terapeutką, pedagogiem szkolnym. Oczywiście możesz nie uchylać rąbka tajemnicy zawodowej a jednak ciekawi mnie Twoje stanowisko. Oczywiście wiem, że w tej samej rodzinie każde dziecko jest inne, ale to nie jest wystarczająca odpowiedź.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To, że dzieci są w jednym domu nie oznacza , że wszystkie będą takie same niczym klony. Rodzeństwo dzieli dom, ale nie doświadczenia. Każde z nich jest indywidualną jednostką, ma inną wrażliwość, różne potrzeby emocjonalne , temperament, zdolności itd . A więc każde z dzieci potrzebuje indywidualnego dostosowanego do jego potrzeb postępowania rodziców. W ferworze codziennego życia to może umykać rodzicom i z czasem rodzą się problemy. Dzieci są zazdrosne o uwagę rodziców. A rodzice rzadko traktują dzieci identycznie. Mogą nieświadomie faworyzować jedno dziecko lub mieć wyższe wymagania wobec drugiego. Kiedy pojawia się pierwsze dziecko cała uwaga rodziców jest skierowana na nie ale gdy po czasie jest już drugie i trzecie ..sytuacja się zmienia...najoględniej ujmując rodzicom jest trudniej i dzieciom też bo zaczynają rywalizować między sobą o uwagę i uznanie rodzica . Znalezienie równowagi w tym wszystkim nie jest łatwe , często też nadwyręża rodzicielską cierpliwość . Co by tu nie mówić zachowania trudne u dziecka to jego wołanie o pomoc. Tak zwane "trudne" dziecko często jest tym, które gorzej radzi sobie z presją systemu rodzinnego lub ma wyższą wrażliwość na błędy wychowawcze rodziców, podczas gdy rodzeństwo lepiej adaptuje się do panujących zasad. Oczywiście starałam się odpowiedzieć na Twoje pytanie możliwie krótko. Temat jest bardzo rozległy i można by tu napisać nie jeden obszerny referat... a przecież nie o to tu chodzi. :) Co do Twoich podejrzeń kim jestem ,a raczej już kim byłam to odpowiadam . Byłam pedagogiem .

      Usuń

Słowa, które się nie dezaktualizują...