Moje życiowe doświadczenia nauczyły mnie, że dawanie szans innym, najczęściej postrzegane jako akt empatii i wysokiego poziomu rozwoju, w rzeczywistości może być bronią obosieczną. To znaczy sytuacją, w której dobre intencje przynoszą korzyści, ale równie dobrze mogą też obrócić się przeciwko mnie. Jeden raz mogę pozwolić drugiej osobie na naprawienie błędów. W końcu nikt z nas nie jest nieomylny. Wszyscy w tym i ja, popełniamy błędy. Jednak, jeśli ktoś tej szansy ponownie nie wykorzysta, to nie będzie już kolejnych. Bo każda następna to przejaw naiwności. To jakbym dawała temu komuś broń z kolejnym nabojem i niejako sama prosiła... spróbuj raz jeszcze bo za pierwszym razem nie udało ci się mnie zabić. Dawanie kolejnych szans jest najczęściej pozwoleniem na to, żeby ktoś skrzywdził ponownie...

Celna obserwacja. Czasem zastanawiam się, co stoi za decyzją o daniu kolejnej szansy: naiwna wiara w poprawę czy niepokój, że in minus zmieni się własna samoocena…
OdpowiedzUsuńdawanie wielokrotnych szans może wynikać ze strachu przed samotnością, z naiwności, z braku szacunku do siebie a więc i braku poczucia własnej wartości , źle pojmowanej dobroci itp. innymi słowy osoba, która bez względu na konsekwencje ciągle daje kolejne i kolejne szanse ma poważny problem sama ze sobą .
Usuń