Najczęściej mówi się o psiej krzywdzie w kontekście skrajnych zaniedbań, znęcania się, porzucenia itp. zdecydowanie mniej o nadmiernej opiece, prowadzącej do ograniczania naturalnych potrzeb psa. Niestety nie dla wszystkich jest oczywiste, że zarówno ignorowanie potrzeb psa, jak i zaspokajanie własnych lęków poprzez nadmierne "otulanie" psa, są dla zwierzęcia niekorzystne. Zdrowa relacja człowieka z psem opiera się na sprawczości empatycznej tzn. na rozumieniu, czego pies potrzebuje /spacer, węszenie, spokój, znaczenie terenu, socjalizacja z innymi psami itp./, a nie na tym czego my chcemy mu dostarczyć. Pies to nie człowiek, to odrębny gatunek, który ma swoją etologię, swoje instynkty i potrzeby... o czym ludzie wydaje się, że coraz częściej zapominają traktując swojego pupila jak dziecko. Nadmierne uczłowieczanie psa polega na przypisywaniu zwierzęciu ludzkich cech, motywacji i emocji oraz traktowanie go jak "dzidziusia" co prowadzi do tego, że człowiek ignoruje jego naturalne, gatunkowe potrzeby. Mówiąc wprost nie pozwala psu być psem. A to często prowadzi do poważnych problemów behawioralnych i zdrowotnych psa. Od lat obserwowany trend /napędzany przez marketing/ kupowania psom najczęściej całkowicie zbędnych akcesoriów, nieustannie rośnie w siłę. I powiedzmy sobie szczerze, że w tych ubrankach i obrożach z kryształkami Swarovskiego porządny pies wygląda jak "idiota" a cały ten trend niestety przyczynia się też do tego, że coraz częściej pies traktowany jest jak "maskotka do przebierania", jak żywa zabawka. Noszony w torebce ... spełnia chyba funkcję breloczka ? Wydaje się, że ludzie nie rozumieją, że uczłowieczając psa nadmiernie, nawet jeśli chcą w ten sposób, mówiąc kolokwialnie, nieba mu przychylić, to tak naprawdę unieszczęśliwiają go, odbierają mu autonomię i obrażają psa jako gatunek. Tak sobie myślę, że to nadmierne uczłowieczanie zamiast miłości, często jest wyrazem egoizmu właściciela, który zaspokaja własne potrzeby emocjonalne kosztem dobrostanu zwierzęcia.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz