Dawno nie byłam w teatrze więc gdy zostałam zaproszona przez znajomych na komedię "Kolacja dla głupca" i to z taką obsadą liczyłam na wspaniały wieczór. Tymczasem zacny aktor i reżyser w jednej osobie odpuścił sobie występ akurat w tym przedstawieniu, które przyszło mi oglądać. To był pierwszy zawód. A drugi to już po fakcie . Obejrzawszy całość... z przykrością stwierdziłam, że tę "kolację" zdecydowanie należało sobie odpuścić...
Obniżający się poziom sztuk teatralnych to m.in efekt stawiania na tanią rozrywkę ponad sztukę wysoką. Rozumiem, że aktor też człowiek musi z czegoś żyć... nie ma nic złego w tym, że chałturzy by dorobić. Jednak schodzenie poniżej poziomu, proponowanie innym czegoś, czego sam najpewniej nie uznałby za godne polecenia budzi mój sprzeciw. To nieuczciwe nabijanie widza w butelkę. Niestety chałturzenie w aktorstwie wiąże się najczęściej z występami poniżej poziomu artystycznego, w słabej jakości sztukach. Motywem przewodnim tych chałtur są pieniądze a nie żadna aktorska misja. Aktorstwo w/g starej szkoły to połączenie rzemiosła z artystyczną misją opowiadania o ludzkiej kondycji. Tymczasem coś jest nie tak z kondycją samych aktorów, którzy biorą udział i firmują swoją twarzą przedsięwzięcia, w których chodzi tylko o to by przy jak najmniejszych nakładach sił i środków zarobić ile się da.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz