Gniew jest naturalną, zdrową emocją, o ile jest traktowany jako sygnał ostrzegawczy, a nie ślepa siła niszcząca. Zacznę od tego, że gniew nie pojawia się znikąd. Jest sygnałem, emocją wtórną, która zazwyczaj przykrywa inne, głębiej skrywane uczucia lub niezaspokojone potrzeby...można więc rzec, że to taki czubek "góry lodowej". Wyzwolony i pozbawiony naszej kontroli gniew jest jak iskra, która niekontrolowana może zmienić się w szalejący pożar /jeśli nie zostanie na czas opanowana/. Za każdym razem gdy gniew zawładnie nami oddajemy kontrolę czemuś zewnętrznemu i zwykle nie przynosi to nam nic dobrego. Pogorzelisko po wybuchu gniewu jest sygnałem, że dotychczasowe mechanizmy radzenia sobie z emocjami nas zawiodły i konieczna jest zmiana. Większość ludzi reaguje bez zastanowienia pozwalając emocjom przejąć nad sobą kontrolę. Prawdziwą miarą człowieka jest jednak to jak reaguje gdy jest prowokowany. Jeśli nie kontroluje gniewu ... to gniew będzie go kontrolował. Nie chodzi tu o unikanie emocji, ale o opanowanie jej zanim ona opanuje nas. Gniew to tylko emocja, a jak wszystkie emocje jest pod naszą kontrolą. Tej umiejętności trzeba się nauczyć. Kluczem jest pamiętanie, że prawdziwa moc tkwi w tym jak wybieramy reagować a nie w samej emocji, którą czujemy. Gniew nie pojawia się znikąd. On prawie zawsze kiełkuje z innych, bardziej wrażliwych emocji, które są trudniejsze do pokazania światu, a czasem nawet sobie. W tym przypadku samopoznanie wydaje się więc koniecznością. Najczęściej gniew wyrasta z lęku przed odrzuceniem, stratą czy brakiem kontroli. Z bezsilności, kiedy nie mamy wpływu, a bardzo byśmy chcieli mieć. Rodzi się on również z poczucia krzywdy, bo nasze granice zostały naruszone. Ze wstydu, że coś jest ze nami nie tak. Ale też ze smutku i żalu po stracie, rozczarowaniu i niespełnieniu. Nieprzepracowane emocje z przeszłości to też jeden z głównych powodów przewlekłego lub nagłego gniewu w dorosłym życiu. Bo gniew to często emocja ochronna. Zakłada zbroję tam, gdzie wcześniej było zranienie. Gniew rzadko jest pierwszą emocją. Najczęściej jest reakcją obronną, głośną i silną, czasem niewygodną, która chroni coś delikatniejszego pod spodem. Dobrze jest sprawdzać od czego kiełkuje. Jaka była nasza pierwsza emocja zanim pojawił się gniew? Zamiast skupiać się na samym wybuchu, może lepiej zapytać wreszcie siebie: Co czuję naprawdę?

Ciekawe i jasne wyjaśnienia. Temat głęboki, indywidualny i bardzo społeczny. Nie mówiąc już o aspekcie psychologicznym i emocjonalnym. Cieszę się, że piszesz o gniewie jako uczuciu, które trzeba nauczyć się odpowiednio wydobywać z siebie. Chociaż nie jest to takie łatwe, ale możliwe do zrobienia. Po naszą wewnętrzną "maską" kryje się wiele nieprzepracowanych kwestii, a skumulowane potrafią tak mocno wybuchnąć, że doprowadzają do ludzkich dramatów...
OdpowiedzUsuńMyślę sobie, że gniew jako wynik pewnych nieprzepracowanych emocji z biegiem lat można ujarzmić. Jednak będzie się on pojawiać od czasu do czasu nawet na te bieżące sprawy. Ważne, by był kontrolowany na tyle ile da się go ujarzmić, ponieważ tracimy i my i osoby wokół nas...
OdpowiedzUsuń