wtorek, 3 lutego 2026

Istnieć znaczy zmieniać się, zmieniać się to dojrzewać...

 

Zdarzają się takie chwile kiedy wycofujemy się z działania bo potrzebujemy tymczasowego odizolowania się, przetrawienia czegoś, by np. poradzić sobie z trudnościami albo dojść do ładu z samym sobą. Świat zewnętrzny przygasa, mniej nas zajmuje. Potrzebujemy spędzać więcej czasu w samotności, życiowe tempo zwalnia na jakiś czas. Niby nic się nie zmienia a jednak, w środku nas tyle się dzieje. Niczym gąsienica w stadium kokonu chowamy się i przykrywamy warstwą ochronną po to, aby móc wewnątrz siebie przejść jakąś ważną dla nas, niekoniecznie zawsze spektakularną, ale jednak ważną, transformację. Nie ma w tym nic złego, to naturalny proces poznawczy nim przejdziemy do działania, najpierw potrzebujemy etapu kontemplacji. Oczywistym jest, że każdy pokonuje ten etap w indywidualnym tempie. Dobra wiadomość jest taka, że w kokonie nie da się być wiecznie – z czasem następuje powrót do życia w formie mniej lub bardziej dojrzałego motyla ... 😊


10 komentarzy:

  1. O to to właśnie. Co jakiś czas zamykam się w skorupie by odetchnąć i naładować akumulatory. Traktuję to jako normalny stan, po którym wracam jednak zawsze troszkę inna :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda człowiek potrzebuje tych chwil samotności by , by usłyszeć własne myśli i uczucia, by pogadać z samym sobą ... pozdrawiam :)

      Usuń
  2. Podoba mi się porównanie do gąsienicy i kokonu. Daje nadzieję, że każdy etap życia ma sens.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sens tworzymy sami ...tworząc własną historię, będąc obecnym, odnajdując radości i wartości w codzienności na każdym etapie życia. Serdecznie pozdrawiam :)

      Usuń
  3. Mam wrażenie, że byłam w takim kokonie dłuższy czas, może jeszcze trochę jestem. Kokon to dobre miejsce.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. niemniej nie należ przesadzać, przegięcia nie są dobre. Zasiedzenie się w kokonie w dłuższej perspektywie może prowadzić np. do izolacji, utraty sensu życia i trudności w tworzeniu relacji itp. A więc, to nie może być strach, czy forma ucieczki przed życiem.

      Usuń
  4. To prawda, że czasami potrzebujemy się „zamknąć w kokonie”, żeby przemyśleć, poukładać sprawy w sobie i wyjść z tego doświadczenia wzmocnieni.

    Podoba mi się Twoje porównanie do motyla – pokazuje, że nawet jeśli na zewnątrz wszystko stoi w miejscu, wewnątrz dzieje się ogromna przemiana. 😊 To przypomnienie, że refleksja i odpoczynek też mają swoją wartość, nawet jeśli na pierwszy rzut oka wydaje się, że „nic się nie dzieje

    OdpowiedzUsuń
  5. tak to już jest, że nasza wewnętrzna transformacja często poprzedza zmiany zewnętrzne...dlatego jeśli chcemy coś zmienić w otaczającej nas rzeczywistości zawsze winniśmy zaczynać od siebie.

    OdpowiedzUsuń
  6. Dokładnie tak! Podróże nie zawsze dają łatwe odpowiedzi, ale dzięki nim uczymy się uważności, wrażliwości i szacunku dla innych kultur. To, co zostaje w nas po takich spotkaniach, jest bezcenne.

    OdpowiedzUsuń

Trzymaj sztamę ze sobą...

 Bycie po swojej stronie jest fundamentem zdrowia psychicznego, samoakceptacji i budowania trwałego poczucia własnej wartości. Oznacza aktyw...