poniedziałek, 16 lutego 2026

A co jeśli ...


 A co jeśli ktoś komu ufamy zawiedzie nas? Nie stanie po naszej stronie, opuści i odpuści to, co dla nas ważne? Zwykle oznacza to głęboki kryzys w relacji a nawet rozstanie. To jedno z najtrudniejszych doświadczeń emocjonalnych, porównywalne z żałobą, ponieważ opiera się na utracie obrazu drugiego człowieka i poczucia bezpieczeństwa. Brutalnie ujmując, czasami życie usuwa z naszego otoczenia ludzi, którzy nie są dla nas odpowiedni, choć boli to niezwykle mocno. Naturalną rzeczą jest to, że czujemy smutek, złość, poczucie pustki, a nawet fizyczny ból. Nie musimy być od razu silni. Warto jednak pamiętać... to, że ktoś nas zawiódł, wcale nie oznacza, że nie zasługujemy na lojalność. Oznacza tylko tyle, że dana osoba nie udźwignęła odpowiedzialności, jaką jest zaufanie. Może też oznaczać, że ten ktoś stanął po swojej stronie. Nie zawodzi nas, zawodzi raczej naszą chęć widzenia, nasze oczekiwanie, że ma więcej miłości niż faktycznie jej w sobie nosi. Czasami bywa też i tak, że ten ktoś nie potrafi być nawet po swojej stronie, a my chcielibyśmy, żeby był po naszej. Tak czy inaczej, jego zachowanie nie świadczy o naszej wartości, ono często wynika z jej własnych lęków, słabości, niedojrzałości lub egoizmu. Nie zapominajmy też, że nasza lojalność nie jest jego lojalnością. Drugi człowiek też ma prawo wybierać siebie i to, co jest dla niego ważne. Wszak nie obiecywał nam, że zawsze będzie po naszej stronie. Wiem... mimo iż przyznamy zgodnie ze stanem faktycznym, że "nie obiecywał", to jednak gdzieś w środku każdego z nas jest to głębokie pragnienie i  oczekiwanie, że jednak okażemy się dla niego tak bardzo ważni, że stanie po naszej. Dlatego gdy staje po swojej stronie, boli nas i czujemy się zawiedzeni. Nie mniej jego postawa nie unieważnia nas, ona pokazuje nam jedynie ile możemy dostać, na co możemy liczyć w tej relacji. To otwiera oczy. Obiektywizuje. Robi miejsce na prawdę o nas, o nim, o naszej relacji. Czy takie widzenie powoduje, że brak przestaje boleć? Nie przestaje, ale myślę, że może boleć mniej, gdy nie postrzegamy tego jako opuszczenie. Pozwala nam to widzieć jako "jego drogę" - inną od tej, którą my chcielibyśmy iść. A co za tym nieco łatwiej godzimy się z tym, że być może nasze drogi właśnie się rozeszły. Zmusza to nas do zastanowienia się czy aby walka o tę relację nie niszczy nas od środka? Szacunek do siebie to także umiejętność odejścia od tego, co jest dla nas bezwartościowe. Dobrze jest nie zapominać, że podobnie jak druga strona my też mamy prawo wyboru tego jak zareagujemy. Jak też prawo do decyzji czy opuścić czy może odpuścić. Kończąc dodam: w takich sytuacjach naprawdę pomocne jest  skupienie się na własnym życiu, pasjach i innych relacjach, które dają wsparcie. Zamiast rozpamiętywać zdrady lepiej całą energię przekierować na budowanie własnej niezależności emocjonalnej.  




4 komentarze:

  1. Miałam sytuację, że zawiedli mnie bliscy przyjaciele, kiedy pewna byłam, że staną za mną murem. Bardzo bolało, ale odpuściłam. Nie zerkałam kontaktów, ale cień rezerwy pozostał.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nic dziwnego ...po czymś takim nic już nigdy nie będzie takie samo .

      Usuń

Przypomnienie...